Text English
Prezentacje
Materiały
Powrót

Aktualności

 
Akademia Leona Koźmińskiego
Przedsiębiorczość międzynarodowa
Dr P. Kaczmarek-Kurczak
              Zajęcia z przemiotu "Przedsiębiorczość międzynarodowa" prowadzone w formie wykładu z elementami aktywizującymi.
Strona główna / Programy dydaktyczne / Przedsiębiorczość międzynarodowa - Dr Piotr Kaczmarek-Kurczak / Analiza praktycznych doświadczeń przedsiębiorczości międzynarodowej / Materiały / Światowy styl, polska metka
Światowy styl, polska metka
Źródło: Profit
 

Profit numer: 01/04, strona: 50

Światowy styl, polska metka

Aby dorównać europejskim elegantom, nie trzeba jechać na zakupy do Londynu, Paryża czy Mediolanu. Garnitury, płaszcze i koszule z najwyższej półki powstają we wrocławskiej firmie Twins

Prawie dwieście czynności i dwa tygodnie pracy - tyle potrzebują pracownicy wrocławskiej firmy Twins na uszycie jednego garnituru. Jego cena zależy wyłącznie od tego, z jakiej powstał tkaniny. Najdroższe, za które trzeba zapłacić 25 tys. zł, są szyte z vicunii, szlachetnego materiału uzyskanego z sierści porastającej podgardle lamy andyjskiej, wytwarzanego w tkalni Loro Piana. Metr tkaniny kosztuje prawie 1200 euro, a standardowy garnitur wymaga zużycia około 4 metrów. Do tego doliczmy podszewkę z uszlachetnionej bawełny emberg, jedwabne nici i dopasowane do koloru garnituru guziki z masy perłowej lub rogu bawoła. Takie garnitury są zbyt cenne, żeby na wieszaku czekać na klienta. Szyte są na miarę, na zamówienie. Lista klientów zamawiających garnitury w cenie samochodu pozostaje tajemnicą handlową firmy.

Ale tylko dla dziennikarzy. Właściciele Twinsa, Bogdan Zieniewicz i Adam Rutkowski, zadbali, żeby lista kilkudziesięciu VIP-ów, którzy ubierają się w polskich salonach wrocławskiej spółki, trafiła do zagranicznych projektantów i producentów ekskluzywnej odzieży.

Mordercza praca przyniosła zysk

W tej branży sukces buduje się od końca. Prestiżowy produkt to podstawa. Ale żeby go dobrze sprzedać, trzeba zdobyć zaufanie najważniejszych ludzi i firm. Twins ma to już za sobą. Najpierw dał się poznać jako solidny producent garniturów dla znanych zachodnich firm, takich jak Regent czy Brax. Potem wyrobił sobie renomę na rodzimym rynku. Teraz przyszedł czas na promowanie ekskluzywnej marki Twins Handtailored za granicą. Rozpoznawalna przez światowych producentów tkanin i projektantów firma zaczyna już odnosić sukcesy w ekskluzywnych salonach w Europie Zachodniej. Na rok 2004 planuje podbój Stanów Zjednoczonych.

Do tej chwili Zieniewicz i Rutkowski przygotowywali się od pierwszej połowy lat 90. Podpisali wtedy kontrakt ze znaną niemiecką firmą szyjącą garnitury Regent i zainwestowali blisko 1,5 mln euro w maszyny potrzebne do produkcji marynarek. We wrocławskiej firmie, do tej pory zajmującej się szyciem odzieży sportowej, rozpoczęto produkcję garniturów sprzedawanych pod marką zleceniodawcy. Najtrudniej było znaleźć ludzi, którzy potrafiliby szyć tak, by odzież z ich szwalni spełniała wysokie normy jakości obowiązujące na Zachodzie. W Polsce nikogo nie dziwiły centymetrowe różnice w szerokości rękawów marynarki, a Niemcy pierwszą partię mierzyli co do milimetra.

- To była mordercza praca - wspomina Zieniewicz. - Mogliśmy szyć 500 marynarek dziennie, a szyliśmy tylko 50.

Opłacało się. Szefowie Twinsa zdobyli wiedzę i umiejętności, dzięki którym jakość ich garniturów, koszul i płaszczy męskich była oceniana jako najwyższa. Ale wrocławscy biznesmeni chcieli być właścicielami własnej ekskluzywnej marki, rozpoznawalnej na całym świecie. Wykorzystali zapis w kontrakcie z Regentem o możliwości wykreowania swojej marki w czasie trwania kontraktu i pod koniec lat 90. otworzyli dwa sklepy firmowe w Warszawie i we Wrocławiu. Większość produkcji przeznaczona była nadal na eksport. Garnitury trafiały m.in. do takich sklepów, jak brytyjski Harrod's, gdzie kosztowały kilka tysięcy euro. Wspólnicy widzieli, że ich garnitury doskonale radzą sobie na rynku ekskluzywnej odzieży. Postanowili sprawdzić, czy tak samo poradzą sobie bez metki Regenta.Twins nie odnowił kontraktu z niemieckim kontrahentem. Zieniewicz, który podjął się promowania firmy, poświęcił rok na nawiązywanie nowych kontaktów z producentami luksusowych tkanin i projektantami liczącymi się w branży.

Musiał się śpieszyć, gdyż każdy dzień pogarszał sytuację finansową firmy. Polski rynek nie był w stanie wchłonąć produkcji, nawet ograniczonej do 40 garniturów dziennie, które kosztowały od 4 do 25 tys. złotych. Wprawdzie według wyliczeń GUS liczba osób zarabiających powyżej 10 tys. złotych w ostatnich latach wzrosła dwukrotnie - do 46 tys. - i rynek luksusowej odzieży rośnie szybciej od produktu krajowego brutto, to w porównaniu z krajami wysoko rozwiniętymi nadal jest niewielki. Twins, żeby utrzymać przychody na poziomie 17 mln zł (dane za 2002 r.), musiał szybko poszukać zbytu poza granicami kraju. Zieniewicz i Rutkowski postanowili podbić zagraniczny rynek nową linią garniturów, która utrzymywałaby tradycję i szyk brytyjski, a jednocześnie miała włoski luz. Do tego nie pasował styl niemieckiego projektanta Friedricha Kreutera, z którym dotychczas współpracowali.

- Potrzebowaliśmy kogoś takiego jak Antonio Passarella, współpracujący z takimi producentami jak Brioni i D'Avenza - wspomina Zieniewicz.

Doskonałą okazją do nawiązania tej znajomości były letnie targi tkanin w Como, na które są zapraszani najważniejsi ludzie z branży. Tam nawiązuje się kontakty i znajomości, bez których w tej branży nie da się zaistnieć. Na targach Piti Uomo wystawiają swoje produkty największe tkalnie z całego świata, ale o zaproszenie na imprezę starają się wszyscy: od handlowców, przez projektantów po producentów. Niełatwo się dostać do tego kręgu.

- Trzeba być rekomendowanym przez trzy osoby z branży i trzymać wysoką jakość. Przed wysłaniem zaproszenia organizatorzy to sprawdzają - wyjaśnia Zieniewicz.

Spotkanie z Passarellą odbyło się niecałe trzy lata temu. Szef Twinsa przybył na nie w garniturze zaprojektowanym specjalnie na tę okazję.

- Passarella zainteresował się marynarką i nie mógł uwierzyć, że garnitur powstał w Polsce - wspomina. Przedstawił mu także listę VIP-ów, których ubiera.

- Spodobały mi się pomysły Zieniewicza. W Polsce zaskoczył mnie profesjonalizm małej fabryki - opowiada Passarella.

Twins miał już projektanta firmującego swoim nazwiskiem polską markę, musiał jednak poszukać dojścia do rynków zbytu. W roku 2003 na targach mody we Florencji Zieniewicz poznał Ralfa Ananię, prezesa Światowego Związku Projektantów Mody. Ananii spodobały się garnitury Twinsa i zgodził się pomóc w promocji marki na hermetycznym rynku włoskim. Zieniewiczowi udało się również załatwić kontrakt na sprzedaż garniturów w brytyjskiej sieci Austin Reed.

Zaistnienie w najwyższym segmencie odzieżowego rynku nie byłoby możliwe bez dobrych kontaktów z właścicielami wielkich tkalni, takich jak np. Carlo Barbera czy Loro Piana. O współpracę z tą firmą Twins starał się osiem lat.

- Zawsze sprawdzamy, jaki produkt powstaje z naszych tkanin - mówi Stefano Mencarelli, dyrektor ds. eksportu Loro Piana. - Twins przekonał nas stylem i jakością oraz listą prestiżowych klientów - dodaje.

Proces szycia garnituru z tak ekskluzywnych materiałów jest niezwykle pracochłonny i długi. Nad każdym etapem czuwa złożony z kilku osób zespół. Na początku zdejmowana jest miara i krojona papierowa forma, która trafia do osób zajmujących się tylko krojeniem tkaniny. Kto inny zszywa rękawy, kto inny przody. Najważniejszą czynnością jest zszycie materiału i podszewki, między którymi znajduje się wkład z włosia konia lub wielbłąda. Taka marynarka oddycha i doskonale się układa. Na taki strój mogą sobie pozwolić jedynie bardzo zamożni koneserzy mody.

Ale w Twinsie nie tylko najdroższe garnitury szyte są na miarę. Jest to usługa coraz popularniejsza na świecie i mimo że taki garnitur jest droższy o 15 proc., to wielu mężczyzn bardzo sobie ceni taką możliwość.

- Mam nietypowe wymiary i szycie na miarę jest dla mnie jedynym wyjściem - mówi prawie dwumetrowego wzrostu Andrzej Olechowski, były szef Platformy Obywatelskiej. - Zamawiam garnitury w Twinsie. W swojej branży firma osiągnęła mistrzostwo - dodaje.

Nowe znajomości otworzą nowe rynki

Szefowie Twinsa mają ambitne plany. Nazwisko włoskiego projektanta ułatwiło im nawiązanie współpracy z salonami mody w Wielkiej Brytanii, Francji i Holandii. Na tak konkurencyjnych rynkach nie mieliby szans przebić się własnymi siłami. Przygotowują się do otwarcia pierwszego sklepu w Europie Środkowej - w Pradze. Liczą, że kapitał zdobyty za granicą umożliwi rozwój firmy w Polsce. - Za pięć lat będziemy mieli tu 15 salonów - zapowiada Adam Rutkowski. Na rozbudowę sieci firma planuje przeznaczyć ponad 3 mln złotych.

Teraz ich myśli pochłaniają styczniowe targi w Como. Jeśli Zieniewiczowi uda się na nich nawiązać znajomości umożliwiające wejście z garniturami Twinsa do salonów na nowojorskiej Piątej Alei, o kapitał na rozwój firmy nie będą musieli się martwić. To rynek bardzo perspektywiczny. Przez ostatnie pięć lat w USA sprzedano więcej garniturów w cenie od 500 dolarów w górę niż podczas poprzednich 30 lat.

Passarella w czasie ostatniego pobytu we Wrocławiu zaproponował Twinsowi 50 garniturów z kolekcji zima 2004/2005. Uwzględnił, na wszelki wypadek, upodobania klientów zza oceanu.

Karolina Sobczak

Licencja Creative Commons
O ile nie jest to stwierdzone inaczej wszystkie materiały na tej stronie są dostępne na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Fundacji Edukacji i Rozwoju Przedsiębiorczości.
X